Matematyka jest wszędzie – w książkach

Straż! Straż! – Terry Pratchett

Straż! Straż! – Terry Pratchett

W przeciągu ostatniego miesiąca zacząłem czytać Pratchetta (i nie tylko) i uderzyło mnie, że w jego książkach jest sporo o matematyce (jak na książeki nie będące o matematyce).

Na pierwszy ogień niech idzie “Straż! Straż!” z tekstem odnośnie L-przestrzeni:

Dlatego, chociaż system Deweya ma swoje zalety, podczas poszukiwań w wielowymiarowych fałdach L-przestrzeni najbardziej przydatny jest kłębek sznurka.

Fani Pratchetta pewnie wiedzą, że jest to związane z tym, natomiast ja skojarzyłem to z $L_p$-przestrzeniami i chcę w tym widzieć inspirację :)

Czytając dalsze losy Marchewy w książce “Na glinianych nogach” natrafiałem na:

Nie był to tłum, nie były to nawet duże grupy - ale brownowskie ruchy na ulicach…

Ponownie pojęcie tak pospolite w matematyce jak Ruchy Browna, może warto sobie je przybliżyć link.

Żeby nie było, że tylko w fantastyce można znaleźć coś z matematyki, czytam teraz kontynuację świetnej trylogii Stiega Larssona - Millennium. Co nas nie zabije nie jest tak dobra jak oryginalne książki, jednak możemy znaleźć tam bardzo ciekawe zdanie powiązane z matematyką:

Uruchomiła swój program do rozkładu na czynniki przy użyciu krzywych eliptycznych i zaczęła łamać plik, który ściągnęła z NSA.

Ci co mnie znają wiedzą, że krzywe eliptyczne są bardzo bliskie mojemu sercu, dlatego tak mnie ucieszył ten krótki fragment. I nie jest to istotne, że Pan David raczej nie wiedział o czym pisze 😉

Dobrze czas coś poczytać i poszukać kolejnych fragmentów prozy popularnej z matematyką w tle :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *